Drużyna Parafialna Ruszcza*Drużyna Parafialna Ruszcza*Drużyna Parafialna Ruszcza*Drużyna Parafialna Ruszcza*Drużyna Parafialna Ruszcza*Drużyna Parafialna Ruszcza*Drużyna Parafialna Ruszcza*
   
  Drużyna Parafialna RUSZCZA
  Opisy meczy 2009
 
9 października 2009 r.
Marne zakończenie słabej rundy

Ruszcza-Krzesławice 0-5 (0-4)
Ruszcza skład: K. Sendor- M. Ciastoń, D. Mendalski, W. Madej, P. Bętkowski, G. Kawula, W. Sendor, R. Madej, R. Gruchała, M. Kowal, P. Rafałowski, K. Smoleń, R. Kolasa

Wynik oddaje chyba w pełni to co działo się na boisku. Zostaliśmy zdominowani przez rywali, którzy obnarzyli nasze słabe strony.
W pierwszej odsłonie początkowo było wyrównanie. Było nawet kilka niezłych akcji z naszej strony, ale nic nich nie wynikało. Nasi rywale za to dość swobodnie znajdowali się w naszym polu karnym i jak to robili to już kończyło się golem. Bramki to przedewszystkim: brak zdecydowania w defensywie-niepewne interwencje bramkarza i jeden z napastników z Krzesławic, który jak na lige parafialną był nazbyt wybiegany i skuteczny. W rezultacie 0-4 do przerwy i lekka podłamka. W przerwie kilka mocnych słów i pewne roszady w składzie.
Druga połowa choć przegrana tylko 0-1 to jednak również bez rewelacji z naszej strony. Oddaliśmy praktycznie jeden strzał w światło bramki. Z wolnego uderzył Wiesiek Madej, a piłka po interwencji bramkarza uderzając w słupek wyszła na rzut rożny.  Mieliśmy jeszcze kilka dobrych wejść oskrzylajacych brakło jednak dokładności i zgrania- w rezultacie nie oddawaliśmy strzałów. Praktycznie na tyle tylko nas było stać w tym meczu. W ten sposób kolejny przegrany mecz w tej rundzie, niestety najwyżej od kilku lat.
Na podsumowanie sezonu będzie jeszcze czas. Być może w tym roku zagramy jeszcze jakiś sparing.Będzie już okazja do budowy nowego składu- zwłaszcza poszukania bramkarza.


1 października 2009 r.
 
Z Arką jak zawsze emocjonująco
Ruszcza-Arka 2-3 (1-3)
Bramki: W. Sendor, R. Gruchała

Ruszcza skład: P. Rafałowski - M. Ciastoń, W. Sendor, W. Madej, D. Mendalski, G. Kawula, A. Nowak, R. Madej, R. Gruchała, M. Kowal, K. Sendor, S. Zięba

Nasze mecze z Arką zawsze były emocjonujące - tak było i tym razem. Szkoda tylko, że nie wynieśliśmy z tego spotkania zdobyczy punktowych.
Rozpoczeliśmy bez respektu dla wyżej notowanego rywala. Kilkanaście pierwszych minut to nasza przewaga. Praktycznie większość czasu spędzaliśmy na połowie rywala (założenia taktyczne były wtedy realizowane). Naszą przewagę udokumentowaliśmy golem. Po rzucie rożnym zagrywanym przez Grześka Kawulę piłka dotarła do Wojtka Sendora, który z powietrza uderzył w okienko bramki Arki. Niestety wynik 1-0 chyba nas uśpił bo niedługo po strzeleniu przez nas gola Arka w ciągu minuty zdobyła 2 bramki. Choć mecz był wyrównany to rywale w pierwszej połowie dołożyli jeszcze jednego gola. Przy wyniku 1-3 zrobiliśmy odwrotna roszadę niż zawsze - broniącego od początku spotkania Piotrka Rafałowskiego zmienił Krzysiek Sendor. W rezultacie później strat bramkowych nie było a niewiele brakło by pojawiły się jakieś punkty.
Drugie 35 minut dużo lepsze w naszym wykonaniu - byliśmy lepszym zespołem. Dzięki waleczności w ofensywie i przytomnej grze w obronie pojawiały się sytuacje bramkowe dla nas - a Arka nie miała za dużo sytuacji pod naszą bramką. Na początku choć mielismy przewagę i dość prosto udawało się nam znajdować na polu karnym rywali to jednak brakowało skuteczności lub zdecydowania. Nasza waleczność sie jednak opłaciła. Po tym jak jeden z naszych zawodników (chyba Grzesiek Kawula) przywalczył z boku pola karnego rywali piłka trafiła pod nogi bramkarza Arki który tak niefortunnie ja wykopał, że spadła ona pod nogi Rafała Gruchały, który zdobył dla naszego zespołu gola kontaktowego. Wtedy poczuliśmy jeszcze bardziej swoją szansę i wciąż atakowaliśmy.  Jednak w tym dniu szczęście było przy Arce.  Wyśmienitą okazję w ostatniej minucie meczu miał jeszcze Grzesiek Kawula ale jak powiedział "chciał zachować się po koleżeńsku" i podawał. W ten sposób pozostał 2-3.
Niestety niezdobyliśmy punktów, pozostaje walczyć o pełną pulę w ostatnim meczu z Krzesławicami. Dzisiaj gra była niezła, skład również bardzo dobry zabrakło chyba tylko troche szczęścia. Walczymy dalej i kończymy sezon.

 
24 września 2009 r.

"Lanie" od lidera

Ruszcza-Kalinowe 0-3 (0-1)
Ruszcza skład: K. Sendor- W. Sendor, M. Ciastoń, W. Madej, D. Mendalski, D. Bąk, R. Kolasa, P. Bętkowski,  R. Gruchała, M. Kowal, P. Rafałowski, G. Kawula, W. Podolecki, K. Smoleń

Nasz rywal pewnie zmierza po koronę mistrza ligi. W pierwszej rundzie walczylismy jak równy z równym i było 2-2 ?(nasz ulubiony wynik). Niestety dzisiaj nie mieliśmy tylu atutów co wtedy.
Pierwsze minuty meczu nie zapowiadały aż takiej dużej przewagi rywali. W prawdzie prowadzili oni grę lecz brakowało im dokładności i wykończenia. My próbowaliśmy grać swoje jednak nasze akcje były rwane i zazwyczaj kończyły się na dobrze grającej obronie rywala. Graliśmy w deszczu i trzeba przyznać, że obie ekipy miały pewne problemy w grze, piłka dostawała poślizgu - zespoły nie wykorzystywało tego w ofensywie. Bramka w pierwszej połowie padła po rzucie karnym dla naszych rywali chyba prwidłowo podyktowanym. 0-1 po pierwszej odsłonie dawało nam pewne nadzieje, dlatego nie zmienialiśmy ustawienia tak jak to było w poprzednich meczach.
Drugie 35 minut to nasze ryzykowanie z przodu i punktowanie przez rywali. Jeszcze przez kilkanaście minut dawaliśmy dobry opór i choć z przodu było nie za dobrze to jednak defensywa jeszcze dawała radę.  Później jedank rywale w pewnych akcjach stwarzali sobie przewagę liczebną i rozklepywali nas bez większych problemów zdobywając sobie pozycje strzeleckie i w rezultacie gole. Druga bramka troche nas rozbiła choć właśnie wtedy mieliśmy chyba najlepsze okazje w meczu, których jednak nie wykorzystaliśmy. Gol na 0-3 padła chyba w przedostatniej minucie i chyba pokazał różnicę pomiędzy zespołami w tym dniu.
Pierwszy raz po wakacjach mieliśmy kogoś na zmianę ale chyba nie w pełni to wykorzystaliśmy. Kalinowe to chyba najlepsza drużyna w lidze w tym sezonie zapewne przyszły mistrz - czego z taka grą im życzę. My walczymy dalej, kolejnymi rywalami bedą równie dobre drużyny.

17 września 2009 r.

Suma szczęścia równa się "0"
Ruszcza - specjaliści od remisów 2-2

Ruszcza-Grom 2-2 (0-0)

Bramki: M. Kowal, R. Gruchała

Ruszcza skład: K. Sendor - A. Nowak, W. Madej, D. Mendalski, M. Sańka, K. Grabiec, R. Kolasa, R. Gruchała, M. Kowal, P. Rafałowski

 

Tym razem to nasi rywale rozpoczynali mecz w liczebnym osłabieniu. Niestety nasza drużyna nie wykorzystała tych kilkunastu minut przewagi w pierwszej połowie.

Od pierwszego gwizdka nasza drużyna uzyskała optyczną przewagę. Stwarzaliśmy sobie dogodne sytuacje, które jednak kończyły się niecelnymi strzałami lub podaniami do bramkarza rywali. Grom w pierwszej odsłonie poważnie nam nie zagroził – nie oddał strzału w światło bramki. Nasz napór był jednak na tyle duży, że rywale się gubili i po jednej z naszych akcji w polu karnym faulowany był Krzysiek Grabiec. Tak więc „jedenastka”. Po chwili niepewności podszedł do niej Maciek Sańka – lecz jednak jego strzał wybronił bramkarz. Pierwsza połowa na zero z przodu i na zero z tyłu – remis nas jednak nie satysfakcjonował :)

Dlatego w drugiej połowie zastosowaliśmy podobną roszadę jak w poprzednim meczu. Krzysiek Sendor, który bronił w pierwszej połowie wymienił się pozycjami z Piotrkiem Rafałowskim grającym w ataku. Wymiana prawie się powiodła… Początek drugiej połowy był wyrównany, sporo gry w środku boiska, Grom zaczął mieć swoje sytuacje ofensywne – choć brakowało im wykończenia. Natomiast nasza drużyna zaczęła grać swoje dopiero po 15-20 minutach. Wtedy pojawiły się dogodne sytuacje, składne akcje zakończone strzałami. Wtedy poszło kilka naprawdę fajnych i dokładnych piłek z obrony i ze środka pomocy. Po jednym z takich zagrań piłkę dostał Krzysiek Sendor i nie namyślając się przedłużył ją do dobrze wchodzącego Mietka Kowala, który strzałem zza pola karnego po długim rogu zdobył gola na 1-0. Długo nie trzeba było czekać na drugiego gola. Tym razem Krzysiek Sendor wszedł z lewej strony w pole karne i widząc dobrze nachodzącego po długim rogu Rafała Gruchałę, nad bramkarzem uderzył piłkę w jego stronę i rzecz jasna było 2-0……….. teraz powinna zostać spuszczona zasłona milczenia, gdyż pozostało chyba 5 minut w których nasi rywale akcjami rozpaczy zdołali doprowadzić do remisu. „Trochę” chyba zaszwankowała nasza dyscyplina taktyczna i brak koncentracji.

Jak to się mówi suma szczęścia równa się ”0”. Przynajmniej w 2 meczach udało się nam powrócić z dalekiej podróży i doprowadzać do remisu. Powoli zaczynamy grać swoje, choć jesteście świadomi, że dużo pracy przed nami i rywale też nie z czuba tabeli. Sztab szkoleniowy będzie się starał jednak poukładać wszystkie formacje, abyśmy czerpali satysfakcje ze swojej gry bo wtedy prędzej czy później przyjdą wyniki.


10 września 2009 r.
Waleczność i cierpliwość
Przełamanie Mietka

Ruszcza - Wzgórza 2-2 (0-2)
Bramki: M. Kowal 2x
Ruszcza skład: K. Sendor- W. Sendor, R. Kolasa, D. Mendalski, W. Madej, G. Kawula, A. Nowak, R. Madej, K. Grabiec, M. Kowal

Ze Wzgórzami o honor Ruszczy zagrało 10 zawodników (dziekujemy tym których nie było?!). Choć poczatek był ciężki to dzięki zapowiadanym i wprowadzanym zmianom traktycznym drużyna wskoczyła na odpowiednie tory.
Pierwsze 15 minut nie było jednak takie kolorowe. Osłabienie kadrowe i pewna niepewność w grze całego zespołu pozwoliła rywalom rozwinąć skrzydła. kilka pierszych akcji udało się rozbić, jednak 2 bramki po naszym "zaspaniu" padły. Mogło ich być więcej w tym okresie gry jednak interwencje bramkarza i obrońców zapobiegły temu. Niestety nasza ofensywa wtedy trochę "leżała" (graliśmy tylko 1 napastnikiem).15 minuta była jak się później okazało przełomowa. Za Krzyśka Sendora, który został ustawiony jako 2 napastnik w bramce stanął Rafał Kolasa. W obronie po tej roszadzie zagraliśmy na "0", a w ataku padły 2 gole. Jeszcze w pierwszej połowie mieliśmy kilka niezłych i co ważne groźnych akcji. Wreszcie wypaliło zapowiadane taktyczne ustawienie napastnikow. Pomocnicy mieli z kim grać choć wiem, że nie przez cały meczale to co zagraliśmy wystarczało na remis.
Po zmianie stron nie "podpalaliśmy się", graliśmy swoje cierpliwie i walecznie. Druga połowa obfitowała w nasze ofensywne sytuacje, czy to przy stałych fragmentach gry czy z akcji. Oczywiście Wzgórza miała też kilka groźnych akcji wynikających z ich przewagi liczebnej. Przy nas była jednak skuteczność i szczęście. Choć wcześniej było kilka sytuacji to dopiero ok. 15 minuty drugiej połowy padła bramka dla nas. Asystentem był Radek Madej, który zagrał piłkę na dochodzenie w pole karne, a tam dobrym tempem akcji i walecznością popisał się Mietek Kowal i wjechał z piłką do bramki. Wtedy chyba rywale "siadli" fizycznie albo my zagraliśmy z jeszcze większą determinacją bo mieliśmy kilka rzutów wolnych w okolicy pola karnego rywali i rożnych po groźnych akcjach. Po rzucie rożnym wykonywanym przez Krzyśka Grabca znów w roli głównej odnalazł się na długim słupku i akcję zamknął Mietek Kowal i było 2-2. Później było jescze kilka akcji ale Wzgórza remis mogły zawdzięczać szczęśliwym interwencją ich bramkarza.
Myślę, że nadal będziemy pracować nad taktyką bo materiał jest dobry, tak aby dojść do tego co jeszcze niedawno prezentowaliśmy.
Kogo nie było niech żałuje jeszcze z innego powodu. Grzesiu Kawula, który za tydzień ma swój ślub stawiał kawalerskie. Grzesiu w tym miejscu od całej drużyny wszystkiego dobrego na nowej drodze życia dla ciebie i twojej wybranki. Wracaj do nas w formie i szybko
Dzięki tym, którzy przyszli bo zwłaszcza w drugiej połowie wyglądało to całkiem nieźle, a tych których nie było...........

04 września 2009 r.
......................................?!
Ruszcza-Teatralne 0-4 (0-1)

Ruszcza skład: K. Sendor - M. Ciastoń, Ł. Grelowski, D. Mendalski, W. Madej, M. Sańka, G. Kawula, D. Bąk, K. Grabiec, M. Kowal, M. Belski, A. Nowak, P. Rafałowski, R. Kolasa, G. Kolasa, G. Kwiatkowski

Jak przypomnimy sobie wynik ostatniego meczu przed wakacjami (z PZU) i tego dzisiejszego to powiemy, ze coś jest nie tak. Wysokie przegrane i niestety zerowa skuteczniość z przodu. Dziękuję jednak wszystkim za tak liczne przybycie - frekwencja była wspaniała - aż się wzruszyłem
Pierwsze akcje meczu z naszej strony choć nie skuteczne mogły się podobać. Były to jednak miłe złego początki. Pierwsza połowa przegrana 0-1 była jednak w miarę wyrównana. Choć akcje ofensywne przychodziły nam z trudem to jednak gra z obu stron nie pozwalała wskazać faworyta.
Druga połowa to już uczciwie mówiąc gra jednego zespołu ze spradycznymi naszymi przebłyskami. Nie graliśmy swojej piłki, daliśmy sobie narzucić styl gry przeciwników. Później pojawiło się kilka błędów bramkarza i obrony i "strzał życia" zawodnika Teatralnego i skończyło się 0-4. Obrona, obromną ale martwi zerowa skuteczność.
Sztab szkoleniowy ma już pewne przemyślenia co do stylu i skuteczności naszej drużyny. Nie mamy wyjscia wspólnie musimy się wziąć do roboty i powrócić do tego co jeszcze było zauważalne w niektórych meczach przed wakacjami. Jeszcze jedno -graliśmy z liderem, ubiegłorocznym mistrzem ligi, zauważyliśmy to wszyscy z dobrym zespołem. 
Wynik 0-4 to najwyższa porażka od 3 lat - Panowie bierzemy się do roboty.

Po przerwie wakacyjnej

Walkower
Ruszcza-Mistrzejowice 3-0


Mecz pierwotnie miał się odbyć 31 sierpnia 2009 r. jednak został przełożony na inny termin. Drużyna Mistrzejowic ostatecznie wycofała się z rozgrywek w połowie września, dzięki czemu wygraliśmy walkowerem.

XI kolejka (powinna być rozgrywana jako X)
19 czerwca 2009 r.

Lekcja pokory - do domu ze spuszczonymi głowami...

Ruszcza-PZU 0-3 (0-0)
Ruszcza skład: T. Hońdo - W. Sendor, Ł. Grelowski, W. Madej, D. Mendalski, G. Kawula, K. Grabiec, K. Pląder, R. Madej, M. Kowal, M. Belski, M. Tatar, A. Kapcia, K. Sendor

Kto myślał, że po wygranej z PZU 5-2 w rewanżu będzie podobnie bardzo się pomylił. Nasz rywal kolejkę wcześniej dał lekcję Kalinowemu, tym razem i nas postawił na ziemię.

Zaczęliśmy praktycznie bez rozgrzewki, bo zaraz po zakończeniu przedniego meczu musieliśmy zaczynać nasz. Dlatego było trochę chaosu w grze. Pierwsze minuty były można powiedzieć dla nas, to my chcieliśmy zdobyć gola. Jednak brakowało precyzji i sytuacji bramkowych. W miarę upływu czasu przewagę zdobywali nasi rywale, a my w pewnym momencie mieliśmy problem z wyprowadzeniem piłki. W tej części gry sporo było walki w środku pola. PZU poza strzałami z dystansu, które bronił Tomek Hońdo lub nie trafiały w bramkę, głównie kończyło swoje akcje w okolicach pola karnego. W ten sposób po wyrównanej grze pierwsza połowa na remis.

Druga odsłona podobna do pierwszej. Gra była szarpana, po prostu nie szło nam w tym dniu. Do momentu w którym straciliśmy pierwszego gola, choć PZU miało chwilami optyczną przewagę to jednak my stawialiśmy skutecznie opór.  Nawet gdy przegrywaliśmy 1-0 to jeszcze nasze akcje choć ciężko konstruowane, to jednak dawały jakąś minimalna szansę na wyrównanie. Gdy było już 2-0, to chyba nasza koncepcyjność  w konstruowaniu akcji spadła, a u naszych rywali pojawił się luz. Później padła jeszcze jedna bramka i było po meczu.

Rozmiar porażki chyba za wysoki ale jak najbardziej przegrana zasłużona. Przy tak grającym PZU, które wymieniło chyba 90% składu w tej rundzie na dobrze grającą młodzież, nasza gra nie  wystarczyła. Gra się tak jak przeciwnik pozwala, w tym meczu PZU nie pozwoliła nam na zbyt wiele. Kto tracił nerwy w tym meczu (to chyba dobrze bo wszystkim nam zależy abyśmy dobrze grali) niech popatrzy z jak dobrze grającym w tym meczu przeciwnikiem mieliśmy do czynienia. Nam po prostu mecz nie wyszedł. Była to nasza najwyższa porażka od 2 lat w lidze.

Warto popatrzyć na tabelę. Sytuacja się mocno wyrównała, dlatego jak ktoś myśli, że rywale się przed nami położą na boisku….


X kolejka (XI kolejka zagrana awansem)
17 czerwca 2009 r.

Rozbili ich po przerwie...


Ruszcza-Bulwarowa 6-2 (1-1)
Bramki: K. Grabiec 2x, M. Sańka 2x, G. Kawula, M. Belski
Ruszcza skład: K. Sendor - R. Furtak,  Ł. Grelowski, W. Madej, D. Mendalski, M. Sańka, G. Kawula, G. Kapcia, M. Belski, M. Kowal, A. Kapcia, K. Grabiec

D
zisiaj na Suchych Stawach oprócz naszego meczu rozgrywany był również mecz barażowy Hutnika z Jeziorakiem Iława, dlatego trudno było się dostać na nasze spotkanie. Zaczynaliśmy w 11, później doszedł jeszcze Krzysiek Grabiec (na szczęście) i było nas 12.
Zaczęliśmy spokojnie, graliśmy swoją piłkę. W sytuacjach ofensywnych brakowało jednak trochę precyzji i szczęścia. Udokumentowaniem naszej przewagi była bramka Grześka Kawuli, który wszedł z piłką w pole karne i precyzyjnym strzałem po ziemi nie dał szans bramkarzowi rywali. Trzeba przyznać, że Bulwarowa nie miał ani jednej sytuacji do strzelenia gola... niestety miała niecałe pół sytuacji  i  po niepewnej interwencji naszego bramkarza był remis 1-1. W pierwszej odsłonie więcej goli już nie padło.
Druga połowa to niesamowite szczęście na początku dla Bulwarowej, bo po kilku minutach i strzale tym razem nie do obrony w długi róg było 1-2. Na szczęście dla nas graliśmy swoje. Gra piłką zmęczyła naszych rywali, a nam dała pole do popisu w ofensywie. Do remisu doprowadził strzałem z dystansu Maciek Sańka. Podobnie z szestnastki i po błędzie obrońcy gola zdobył Krzysiek Grabiec. Na 4-2 po ładnej wymianie piłki i asyście Mietka Kowala podwyższył Michał Belski. Przy takim prowadzeniu Bulwarowa chyba już nie wierzyła w sukces w tym meczu. Z resztą nasza gra nie dawała im nadziei. Dzieła dokończyli swoimi golami:
- na 5-2 Krzysiek Grabiec, który strzelił gola zza pola karnego,
- na 6-2 Maciek Sańka, który po rozegranym rzucie rożnym zachował spokój i z najbliższej odległości zmieścił piłkę koło słupka.
W drugiej połowie nasza przewaga była bezapelacyjna, w pewnych momentach nasi rywale mieli problem z wyprowadzeniem piłki. My dzięki konsekwencji w grze całego zespołu (bo jak było widać nie daliśmy sobie zbytnio pograć rywalom) zdołaliśmy efektownym wynikiem zakończyć to spotkanie.
PS
W spotkaniu barażowym Hutnik-Jeziorak 1-1.

IX kolejka
4.06.2009 r.

Lider zatrzymany
kolejny wynik remisowy z drużyną z czołówki


Ruszcza-Krzesławice 2-2 (1-1)
Gole: M. Kowal, G. Kapcia
Ruszcza skład: T. Hońdo-R. Furtak, W. Sendor, W. Grzywiński, D.Mendalski, D. Bąk, K. Grabiec, R. Madej, K. Pląder, M. Belski, K. Sendor, Ł. Grelowski, M. Kowal, G. Kapcia, M. Ciastoń, M. Sańka, G. Kawula, P. Rafałowski (W. Madej, A. Nowak)

Pierwszy raz w tym sezonie przyszło nas tylu, że zabrakło strojów. Ale w końcu graliśmy z liderem.
Początek na pewno dla nas. Przycisneliśmy, nasze akcje były szybkie, w pewnych momentach składne jednak nie potrafiliśmy przełożyć tego na gole. Krzesławice umiejętnie się broniły i trzeba powiedzieć w miarę upływu czasu i ch akcję również stwarzały nam problemy. Pierwszego gola meczu strzeliły Krzesławice. Po jednym z rzutów rożnych napastnik rywali nie został upilnowany i głową strzelił gola. Na szczęście my nie załamaliśmy się i graliśmy swoje co zaprocentowało golem wyrównującym. Po dobrym wyprowadzeniu piłki przez Grześka Kawulę i przecyzyjnym podaniu w dogodnej sytuacji znalazł się Mietek Kowal. Szansy nie zmarnował i strzałem w długi róg pokonał bramkarza rywali (trzeba powiedzieć, że zachował spokuj w tej sytuacji -niestety z powodu kontuzji nie mógł zagrać w drugiej połowie - zdrowia Mieciu). Po pierwszej połowie było 1-1.
Druga połowa była też na remis i równie (a może bardziej) ciekawa. Obie drużyny starały się atakować i co najważniejsze stwarzały sobie okazje strzeleckie. Tym razem to my wyszliśmy na prowadzenie. Rzut wolny wykonywał Maciek Sańka (z ok. 35 m), który precyzyjnie zacentrował w pole karne, gdzie dobrze ustawiony był Grzesiek Kapcia, który strzelił bramkę z głowy. Prowadziliśmy 2-1 jednak Krzesławice nie odpuszczały i miały swoje sytuacje. Jednak w naszej bramce dobrze spisywał się Tomek Hońdo (wyciągnął kilka ważnych piłek w tym meczu zwłaszcza w końcówce), a również obrona starała się robić swoje. W jednej sytuacji jednak po wyjściu z piłką Krzesławic, ich napastnik wpadł w naszą strefę obronną i strzelił nie do obrony tuż przy słupku. Jak by tego było mało końcówkę musieliśmy grać w 10 - po czerwonej kartce naszego zawodnika (w tym meczu sędziował sędzia, który karał od razu kartkami - nie dawał kar minutowych).  Było ciężko, ale udało się utrzymać wynik remisowy. trzeba powiedzić, że Krzesławice były najlepszą drużyną z którą graliśmy w tej rundzie. My staramy sie jednak grać swoje i chyba nieźle to na tle takich drużyn też wygląda. Wydaje mi się, że jak popracujemy jeszcze trochę nad pewnymi elementami gry to będzie nas ciężko zatrzymać


VIII kolejka
28.05.2009r.

Rzutem na taśmę zremisowali...
Ruszcza-Arka 2-2 (0-1)

Bramki: K. Grabiec, K. Sendor
Ruszcza skład: K. Sendor- R. Furtak, W. Grzywiński, G. Kapcia, D. Mendalski, M. Sańka, G. Kawula, K. Pląder, M. Belski, M. Kowal, P. Rafałowski, T. Kociński, A. Nowak, K. Grabiec

Arka na początku grała w 9, potem w 10 osobowym składzie i to chyba za bardzo nas uspokoiło. Choć rywale taktycznie przez cały czas się bronili, a my prawie cały czas byliśmy na ich połowie to nie przynosiło to zbyt wiele zagrożenia.
Zaczęło się od naszych ataków, choć ciężko było się przedostać w okolice pola karnego Arki to jednak były okazje strzeleckie, których jednak nie wykorzystaliśmy. Arka praktycznie nie wychodziła z połowy, koncentrowała się na obronie. My grając w przewadze 2 zawodników kontrolowaliśmy grę. Jednak w pewnym momencie gdy wszedł na boisko 10 zawodnik rywali, wysilili się oni na jedno wyjście z piłką i nasza niefrasobliwość i odpuszczenie zawodników w polu karnym, i było 0-1. Choć były sytuację jeszcze w pierwszej połowie to wynik nie uległ zmianie.
W drugiej połowie przeszliśmy do ustawienia 3-5-2 czyli z 3 obrońcami. Optycznie nasza przewaga z przodu jeszcze bardziej wzrosła, ale... niestety z tyłu zrobiło się trochę wiecej miejca dla naszych rywali. Po jednej z kontr
Arka z dobyła drugiego gola - było 2-0. Tego dnia piłka po naszych strzałach "płakała". Sytuacji było sporo i tych strzeleckich, i tych które nie zakończyły się strzałem ale były groźne. Jednak strzelaliśmy "Panu Bogu" w okno, minimalnie chybialiśmy obok słupka lub podawaliśmy piłkę bramkarzowi rywali. Naszą niemoc strzelecką przełamał jednak Krzysiek Grabiec, który pojawił się w drugiej połowie. Po rzucie rożnym wykonywanym przez Grześka Kapcię, Krzysiek z głowy szczupakiem zdobył kontaktowego gola. Nasze ataki nie słabły, setek było jeszcze kilka, jednak nic nie wpadało. Regulaminowy czas gry się skończył.... sędzia doliczył 2 minuty. W ostatniej minucie wywalczyliśmy jeszcze rzut rożny do którego podszedł znów -Grzesiek Kapcia. Dośrodkował wprost na głowę Maćka Sańki, który zgrał ją na 5 metr gdzie stał Krzysiek Sendor- nasz bramkarz  w tym meczu- i również głową skierował piłkę między bramkarzem a obrońcą do bramki. Uratowaliśmy remis, szkoda że ta bramka padła tak późno bo jak by było trochę więcej czasu to myślę, że mogliśmy jeszcze wygrać.
Po prawdzie strzeliliśmy w tym meczu jeszcze jednego gola, jednak sędziowie go nie uznali tłumacząc, że był spalony później , że nasz napastnik miał za wysoko nogę uniesioną (nie będę sie wysilał na komentowanie decyzji sędziów...). Poza tym "złej baletnicy..." - po prostu wbrew wszystkiemu i wszystkim ten mecz powinniśmy wygrać i wszystko. Znów w meczu z Arką nie brakowało emocji choć brakło skuteczności
Panowie jedna prośba popracujmy w następnych meczach nad koncentracją w czasie meczu. Może to śmieszne ale z "tyłu" wyglądało to tak jakbyśmy byli w  "chocholim tańcu" (porówneanie dla maturzystów:)  Nic, gramy i walczymy dalej.


VII kolejka
20.05.2009r.
Zmęczona wygrana...

Ruszcza-Grom 1-0 (1-0)
Bramka: D. Bąk
Ruszcza skład: K. Sendor-R. Furtak, A. Nowak, W. Grzywiński, D. Mendalski, M. Sańka, Ł. Grelowski, R. Madej, K. Pląder, M. Kowal, M. Belski, D. Bąk, K. Grabiec, P. Rafałowski, S. Zięba


Tydzień temu graliśmy w ulewnym deszczu, dziś dla odmiany upał i słońce przez cały mecz. Mecz był męczącym widowiskiem i do oglądania i w grze. Choć również trzeba oddać, że kilka akcji choć nie wykorzystanych było książkowych.
Pierwsza odsłona meczu to przygniatająca nasza przewaga, praktycznie cały czas przebywaliśmy na połowie rywali. Jednak brakowało nam w wielu sytuacjach skuteczności, a jak już były wyśmienite okazje to był problem z celnością. Nasi rywale praktycznie nie zagrozili naszej bramce. Na szczęście w pierwszej połowie uspokoiła nas trochę bramka Damiana Bąka, który w polu karnym rywali zachował zimną krew i ulokował piłkę w siatce.
Druga połowa również dla nas choć akcje były bardziej mozolne, sporo niedokładności. Na szczęście nasi rywale zagrali również conajwyżej średnio. Dlatego jeszcze bardziej szkoda, że nie wykorzystywaliśmy naszych dobrych sytuacji, które i w drugiej połowie mieliśmy. Nasi rywale w pierwszej i w drugiej połowie chyba nie oddali strzału w światło bramki. Niestety my również męczyliśmy się i nie był to nasz najlepszy mecz. 
Cieszą 3 punkty oraz to że nie straciliśmy gola, oby to dzisiejsze granie  było tylko lekką zadyszkom, bo za tydzień mam nadzieję że nie przejdziemy obok meczu.

VI kolejka
11.05.2009r.

"Deszcz" goli

Ruszcza-Wzgórza 3-0 (1-0)

Gole: P. Rafałowski, D. Bąk, M. Belski
Ruszcza skład: T. Hońdo - A. Nowak, D. Mendalski, Ł. Grelowski, K. Pląder, M. Sańka, G. Kawula, D. Bąk, K. Sendor, M. Belski, M. Kowal, P. Rafałowski, M. Tatar, K. Grabiec, R. Madej, (M. Ciastoń)

W scenerii jak na filmie grozy: w deszczu i z pirunami na niebie przyszło nam zmierzyć się ze Wzgórzami. Mimo wymagającej aury zagraliśmy naprawdę dobre zawody.
Pierwsza połowa to głównie nasza przewaga, choć kilka niezłych wyjść z piłką mieli również nasi rywale, ale wtedy dobrze zachowali się nasi obrońcy i Tomek Hońdo w bramce. Fajnie zagrał w tym meczu cały blok defensywny i chłopaki na niewiele w sumie pozwolili Wzgórzom. W meczu padły również bramki... co jest rezultatem naszej dobrej gry w ofensywie i choć było jeszcze oprócz bramkowych sytuacji jeszcze kilka "setek" to i taki wynik pokazuje naszą przewagę w tym meczu. W tej odsłonie padła 1 bramka, którą mocnym strzałem pod poprzeczkę zza pola karnego strzelił Piotrek Rafałowski (jego pierwszy gol w lidze dla naszej drużyny gratulacje). Choć miał jeszcze conajmniej 1 okazję (po idealnym podaniu to trzeba przyznać, że zagrał niezłe zawody- tylko tak dalej.
Druga połowa to próby Wzgórz do doprowadzenia do wyrównania ale tak naprawdę nasza defensywa i pomocnicy nie dali im rozwinąć skrzydeł. Za to my mieliśmy swoje okazje z przodu, które udało się nam zamienić na gole. Nasz środek pola Maciek  Sańka (nasz kapitan w tym meczu), Grzesiek Kawula i Damian Bąk zagrywali naszym napastnikom i bocznym pomocnikom niezłe piłki, które siały postrach w szeregach rywali. Na 2-0 po rozegranym rzucie rożnym i dobrym mocnym uderzeniem strzelił Damian Bąk. Chyba przy stanie 2-0, Wzgórza miały karnego. U nas nastąpiła roszada bramkarzy, która pomogła bo strzelec ze Wzgórz nie trafił w bramkę. Końcówka meczu to kilka dobrych akcji w naszym wykonaniu. W ostatniej akcji meczu i kalsycznej kontrze bradzo dobrze do  piłki  wyszedł Michał Belski i nie zmarnował okazji ustalając wynik meczu na 3-0.
Mecz kończył się w ulewnym deszczu. Oba zespoły i sędziowie szybko musieli się ewakułować bo dodatkowo jeszcze pojawiały się pioruny (tyle wzmianki meteorologicznej
Pewna wygrana, gole napastników, na zero z tyłu - pięknie Panowie tylko tak dalej.
I jeszcze oprócz gratulacji za strzelone gole gratulujemy również Michałowi i Damianowi zdanych egzaminów maturalnych - byle tak do końca

V kolejka
5.05.2009 r.

Przegraliśmy, wygrany mecz - jak w siatkówce od 2-0 do 2-3
Ruszcza-Teatralne 2-3 (2-0)
Bramki: K. Grabiec, Ł. Grelowski
Ruszcza skład: T. Hońdo- R. Furtak, W. Grzywiński, D. Mendalski, A. Nowak, M. Sańka, Ł. Grelowski, K. Sendor, R. Madej, M. Belski, M. Kowal, M. Ciastoń, P. Rafałowski, K. Grabiec, (W. Sendor, W. Kapała)

Ciężko opisywać taki mecz zwłaszcza gdy jeszcze ma się w sobie te boiskowe emocje. Prawie wszystko, cała charakterystyka meczu jest napisana powyżej. Mecz do wygrania, a porównanie do siatkówki to chyba kobiecej bo tylko tam dzieją się takie cuda
Mecz z początku wyrównany, po obu stronach dobra gra piłką. Kilka akcji wróżyło nam jednak sukces. Po szybkim wyprowadzeniu piłki z naszej połowy wpadła ona pod nogi Krzyśka Sendora, który przedłużył ją do Krzyśka Grabca, a ten nie namyślając się strzelił na bramkę. Piłka po rękach bramkarza wpadła do bramki i było 1-0. Później mieliśmy chyba ze 3-4 rzuty rożne i tyle samo rzutów wolnych, które stwarzały zagrożenie pod bramką rywali. Po jednym z rzutów rożnych o piłkę zawalczył Mietek Kowal, a obrońcy tak nieporadnie wybili piłkę, że ta wpadła pod nogi Łukasza Grelowskiego, który pomógł znaleść piłce drogę do bramki (nie pierwszy raz w tym sezonie dobrze zamknął akcję). Kto myśli, że to był koniec naszej dobrej gry to się pomylił. Bo...
W drugiej połowie mieliśmy kilka dogodnych sytuacji, tzw. setek. Ale piłka po strzałach: Mietka Kowala (z głowy po rzucie rożnym trafiła w bramkarza),  Piotrka Rafałoskiego (po klasycznej kontrze i strzale zza pola karnego i lobie bramkarza przeszła minimalnie  nad poprzeczką), Rafała Furtaka (po dobrym wyjściu naszego stopera i wyprzedzeniu obrońców i bramkarza piłka zatrzymała się na poprzeczce). Stracone bramki to spóźnione Mikołajki albo Gwiazdka, inaczej tego skomentować się nie da - pozostańmy na tym:)
Cóż powiedzieć (napisać) jeszcze po takim meczu. W pierwszej połowie i także przez dłuższy czas drugiej bardzo dobra gra naszych obrońców - wywiązywali się ze swych obowiązków bardzo dobrze (oprócz prezentów...). Linia pomocy i ataku również potrafiła stworzyć dogodne sytuacje - Maciek Sańka rzucił sporo dobrych piłek, a pomocnicy i atak może nie wpełni ale potrafili zagrozić bramce rywali. Aha choć bramki nie strzelił - to dzięki dla Michała Belskiego, który mimo matury dał rade i walczył w dzisiejszym meczu (Michałowi i Damianowi życzymy powodzenia na pozostałych egzaminach maturalnych
Pierwsza porażka, która w prawdzie z ubiegłorocznym mistrzem ligi, ale  jednak, myślę że nas zmobilizuje i da nauczkę, że choć się prowadzi nawet 2 bramkami to przy braku koncentracji wynik końcowy może być różny.

Iv kolejka
27.04.2009r.

Jak na treningu...

Ruszcza-Mistrzejowice 9-1 (4-0)
Gole: M. Belski 3x, D. Bąk 2x, G. Kawula 2x, R. Madej, K. Sendor
Ruszcza skład: T. Hońdo - R. Furtak, D. Mendalski, Ł. Grelowski, R. Madej, M. Sańka, D. Bąk, G. Kawula, K. Sendor, M. Belski, M. Tatar, P. Rafałowski, K. Grabiec

Mecz z rodzaju tych które trzeba wygrać i to najlepiej jak najokazalej. Nam sie to udało, a wynik to najmniejszy wymiar kary dla naszych rywali.
Goli padło tyle, że ciężko mi wszystkie opisać i spamietać ich kolejność. Mecz rozpoczoł się odrazu od naszych ataków i przygniatającej przewagi. kilka pierwszych sytuacji było jednak niewykorzystanych, choć akcje mogły się podobać. Dużo było prostopadłych podać i szybkich, składnych akcji niestety brakowało tego ostatniego dotknięcia. Jednak gdy gdy strzeliliśmy pierwszego gola worek z bramkami się rozwiazał. W pierwszej połowie swoje okazje (z tego co pamiętam) wykorzystali Michał Belski, Damian Bąk i Grzesiek Kawula.(chłopaki postrzelali sobie w tym meczu i choć mogło być jeszcze "bogaciej" to głównie dzięki nim taki wynik i oczywiście dzięki dokładnym podaniom pomocników). Pierwsza połowa skończyła się wyniem 4-0 (chyba albo 5-0 i z gry wynikało że to nie jest nasze ostatnie słowo....
Druga odsłona wyglądała trochę jak na treningu - radosny futbol - postawiliśmy na atak  rozluźniając nieco szyki obronne. W rezultacie mieliśmy sporo sytuacji do zdobycia goli, a i nasi rywale starali się zdobyć honorowego gola (i w końcówce im się to udało). Tasowaliśmy również trochę formacjami, każdy chciał coś ustrzelić - udało się to w drugiej połowie jeszcze oprócz wymienionych wyżej: Radkowi Madejowi i Krzyśkowi Sendorowi.
Nie wiem jak oceniać ten mecz na tle takiego przeciwnika. Napisze tak: jest to liga i każdy przeciwnik, każdy mecz jest ważny i wszystkim należą się słowa pochwały bo zaczynając od bramkarza, obrony, linii pomocy i kończąc na ataku wszyscy zagrali tak jak powinni w takim meczu. Trzeba się cieszyć z tak wysokiego wyniku i ze skuteczności napastników. Potraktujmy ten mecz, ten wynik jako trening przed kolejnym meczem z Teatralnym.

Aha i jeszcze 1 zdanie o naszych dzisiejszych rywalach. Wynik jaki jest każdy widzi, ale należy pochwalić młodych chłopaków z Mistrzejowic (których było dużo na tym meczu) za to, że się nie załamywali i walczyli do końca i w pewnych momentach udawało się im zagrać kilka ładnych akcji.
III kolejka
16.04.2009r.

Mecz który można było (powinniśmy) wygrać albo przegrać - skończony remisem.

Ruszcza-Kalinowe 2-2 (1-0)
Gole dla Ruszczy: M. Sańka, Ł. Grelowski
Ruszcza skład: K. Sendor - R. Furtak, W. Madej, D. Mendalski, G. Kapcia, M. Sańka, G. Kawula, Ł. Grelowski, K. Pląder, M. Belski, M. Kowal, R. Helak, M. Ciastoń, A. Nowak, M. Tatar, K. Grabiec, (W. Grzywiński)

Po tym meczu pozostał pewien niedosyt bo przy odrobinie szczęścia mecz był do wygrania...
Pierwsza połowa mogła zadecydować o naszym pełnym sukcesie. Dobrze weszliśmy w to spotkanie. Posiadaliśmy optyczną przewagę, stwarzaliśmy dogodne sytuacje bramkowe. Jednak brakowało trochę precyzji w wykończeniu. Przejawem naszej przewagi były także stałe fragmenty gry - kilka rzutów wolnych umiejscowionych w okolicach pola karnego. Do jednego z nich podszedł Maciek Sańka i zrobił to co powinien(dobrze że przypomniał sobie jak to się robi   ) - dokładnym mierzonym strzałem umieścił piłkę w rogu bramki naszych rywali. Po kolejnym stałym fragmencie mogło być 2-0. Konkretnie mieliśmy karnego, jednak Grzesiek Kapcia trafił w poprzeczkę - trudno zdarza się najlepszym. W pierszej połowie Kalinowe również miało kilka składnych akcji jednak nie stworzyły one poważnego zagrożenia.
Druga odsłona rozpoczęła sie spokojnie, gra była pod kontrolą. Obie drużyny starały się atakować jednak akcje głownie kończyły się na 16 metrze. Do momentu w którym Kalinowe nie dostało rzutu karnego. Nasz bramkarz dobrze wyczuł intencje strzelca, poszedł w dobra stronę jednak brakło troche palców i zdecydowania i 1-1. Po tym mecz sie wyrównał momentami Kalinowe przejęło inicjatywę co wystarczyło im aby objąć prowadzenie.  Przez pewien czas zadziałało to na nas deprymująco bo w pewnych momentach brakowało zdecydowania i precyzji. Na szczęście później było kilka akcji które można było zamienić na gola. Padł tylko jeden gol - za to po dobrej akcji. Kilka podań wzdłuż pola karnego, piłka ostatecznie wpada w rogu pola karnego pod nogi Łukasza Grelowskiego, który dokładnym strzałem nie dał szans bramkarzowi Kalinowego. Było jeszcze kilka ataków z jednej i drugiej strony jednak goli więcej nie padło.
Cóż mecz można było wygrać patrząc na pierwszą połowę, ale w pewnym momęcie gry przecież przegrywalimy dlatego padł remis, który powinien nas zmobilizować do dalszej walki i dobrej gry.

II kolejka
6.04.2009r.

Bezbramkowo. "Szpital" w Drużynie!
Ruszcza-Bulwarowa 0-0

Ruszcza skład: T. Hońdo - W. Sendor, R. Furtak, D. Mendalski, W. Grzywiński, A. Nowak, R. Helak, Ł. Grelowski, K. Pląder, M. Belski, M. Tatar, P. Rafałowski, T. Kociński, K. Grabiec, K. Sendor, (M. Kowal)

Rozpoczynaliśmy ten mecz z 4 zawodnikami na rezerwie i nadziejami na dobry wynik. Po ostatnim gwizdku trzeba przyznać, że ten wynik jest dla nas korzystny.

Pierwsza połowa w miarę dobra w naszym wykonaniu. Momentami panowaliśmy w środku pola, a tym samym  na całym boisku. O ile było kilka naprawdę dobrych i szybkich wyprowadzeń piłki to nasze ataki i szanse bramkowe malały im bardziej zblizaliśmy się do bramki przeciwników. W kilku sytuacjach strzeleckich brakło naszym atakujacym zimnej krwi i piłka nie wpadała do siatki. Za to w ramach powiedzenia że zmarnowane sytuacje lubia się mścić ekipa z Bulwarowej dostała od nas prezent w postaci rzutu karnego (za zagranie ręką w polu karnym). Jednak jak przed rokiem zawodnik naszych rywali przestrzelił. Można powiedzieć, że pierwsza połowa choć bezbramkowa mogła się podobać.

Druga odsłona meczu do chwili w której zaczęło nas ubywać była podobna do pierwszej odsłony. Oba zespoły szachowały się nawzajem, bez zbytniego odsłaniania się. Problemy rozpoczęły  się gdy  zaczęła się kruszyć nasza obrona. Najpierw z powodu kontuzji mięśnia zszedł Rafał Furtak (to było w końcówce pierwszej połowy), później z kontuzją barku (po starciu z napastnikiem rywali) musiał zejść Wojtek Sendor. W ten sposób stracilismy dwóch środkowych obrońców. Wtedy zaczęły się problemy i nerwowość. Coraz częściej do głosu dochodziła Bulwarowa. Gdy do kontuzjowanych dołączył Krzysiek Grabiec gra stała się już bardzo rwana. Bulwarowa przejęła inicjatywę ale nie miała atutu skuteczności w tym meczu. Poza tym bardzo dobrze w bramce spisał sie Tomek Hońdo, wybronił kilka trudnych piłek.
Pierwsza połowa dla nas, druga dla Bulwarowej. Po meczu można powiedzieć, że remis sprawiedliwy choć w końcówce być może ze wskazaniem... Dziękuję wszystkim za ten mecz bo mimo przeciwności losu wszyscy zagrali z zaangażowaniem i walczyli. Trochę zdrowia zostawiliśmy na boisku. Kolejny mecz po świętach musimy zbierać siły i walczyć dalej   Kontuzjowanym życzymy szybkiego powrotu do zdrowia a tym samym na boisko

I kolejka
31.03.2009r. 


"Ruszyła maszyna po szynach..." Ruszcza gromi PZU!!!
(w pierwszym meczu nowego sezonu NLP 2009)


Ruszcza-PZU 5-2 (1-0)
Bramki: M. Belski 2x, D. Bąk, K. Pląder, G. Kawula
Ruszcza skład: W. Kapała - W. Sendor, R. Furtak, G. Kapcia, W. Grzywiński, K. Pląder, M. Sańka, G. Kawula, Ł. Grelowski, D. Bąk, M. Belski, M. Tatar, P. Rafałowski, R. Helak, S. Zięba, K. Grabiec (T. Hońdo, A. Nowak, D. Mendalski, K. Sendor)

"Siła" nas przyszła na ten mecz i rozpoczeliśmy rozgrywki od mocnego uderzenia. Zwycięztwo ani przez chwilę nie zagrożone.

Początek spokojny choć powinniśmy prowadzić po kilku pierwszych akcjach przynajmniej 2-0. Zabrakło jednak chyba opanowania i zimnej krwi w sytuacjach podbramkowych. PZU nie zaskoczyło nas niczym choć mogli strzelić jednego gola, ale w tej sytuacji nasz golkiper był na miejscu. Choć sytuacji w 1 połowie było wiele to gol padł tylko jeden. W pole karne z piłką wpadł Damian Bąk i pewnie umieścił piłkę w bramce rywali.
Druga odsłona to znów przygniatająca nasza przewaga... wreszcie udokumentowana kilkoma golami (choć znów nie raz łapaliśmy się za głowę gdy piłka w 100% sytuacjach nie wpadała do siatki). Rozpoczęliśmy oczywiście drugą połowę od kilku dogodnych sytuacji zanim wpadła druga bramka. Wynik podwyższył Michał Belski który strzałem na raty pokonał bramkarza PZU.  Następne 2 gole były w miarę podobne. Przytomnie w polu karnym odnaleźli się Karol Pląder i po raz drugi w tym meczu Michał Belski - i było 4-0. Ostatnie go gola dla naszego zespołu strzelił najlepszy strzelec naszej druzyny z poprzednigo sezonu - Grzesiek Kawula. Zrobił to w swoim stylu wchodząc z głębi pola i precyzyjnym strzałem lokując piłkę w bramce.
Mogło się skończyć tym pienknym wynikiem niestety chwila rozluźnienia w naszych szeregach i PZU zdobyło 2 honorowe trafienia i skończyło się 5-2.
Frekwencja piękna, wynik również oby tak pozostało do końca rozgrywek. Aha na pochwałę zasługują wszyscy - było zaangażowanie i walka. Momentami dało się to oglądać
Jeszcze jedno ktoś zostawił bluze rozpinaną czarno-niebieską "Puma". (spokojnie mam ja u siebie - można się skontaktować).
 
  Stronę odwiedziło już 88295 odwiedzający (245155 wejścia) osób Copyright : Administratorzy www.ruszczalp.pl.tl  
 
=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=
Drużyna Parafialna Ruszcza*Drużyna Parafialna Ruszcza*Drużyna Parafialna Ruszcza*Drużyna Parafialna Ruszcza*Drużyna Parafialna Ruszcza*Drużyna Parafialna Ruszcza*Drużyna Parafialna Ruszcza*