Drużyna Parafialna Ruszcza*Drużyna Parafialna Ruszcza*Drużyna Parafialna Ruszcza*Drużyna Parafialna Ruszcza*Drużyna Parafialna Ruszcza*Drużyna Parafialna Ruszcza*Drużyna Parafialna Ruszcza*
   
  Drużyna Parafialna RUSZCZA
  Opisy ligowe 2015
 
PUCHAR LIGI
23.09.2015
Przerwany Sen o Victorii

Ruszcza-Arka 1-3 (1-3)
Gol dla Ruszczy: G. Kawula
Ruszcza skład: I. Makocki-T. Urban, K. Grabiec, K. Sendor, K. Moryc, R. Ciura, A. Mikulski, W. Bukowicki, M. Łochański, S. Zięba, P. Bętkowski, M. Nowak, G. Kawula

Stawką meczu z Arką był finał Pucharu Ligi. Parafrazując słowa pewnego człowieka- miałem sen, piękny sen, a w tym śnie Ruszcza zagrała w finale i zdobyła Puchar Ligi. Niestety podobnie jak nasi siatkarze po turnieju w Japonii możemy powiedzieć, że nasze marzenie zniknęło jak sen jaki złoty...


Początek meczu dla Ruszczy. Pierwsze akcje i groźne strzały na bramkę rywali, i tak jak wiele razy w tym sezonie nic nie wpadało. Najdogodniejsza sytuacja w wykonaniu Adama Mikulskiego, który po super piłce z głębi pola, wyszedł na sytuację sam na sam, ale to bramkarz wygrał rywalizację z naszym zawodnikiem. Gra dobrze się układała, była miła dla oka, choć nie efektywna. Tak jak w poprzednich meczach, my graliśmy dobrze ale rywale byli lepsi-przynajmniej w tym co jest solą futbolu czyli w zdobywaniu goli. Arka przeprowadziła dwie skuteczne kontry i zdobyła dwa gole. Staraliśmy się grać swoje, czego efektem był gol Grześka Kawuli, który zwieńczył podanie Wojtka Bukowickiego. Złapaliśmy kontakt bramkowy i z większym animuszem staraliśmy się doprowadzić do remisu. Niestety błąd przy wyprowadzeniu piłki i rywale zdobywają gola na 1-3. Jak się okazało ustalając wynik spotkania.

W drugiej połowie Arka skupiała się głównie na rozbijaniu naszych ataków i ewentualnych kontrach. Mimo walki obydwu drużyn gole nie padały. W naszej drużynie co najmniej kilku zawodników miało dogodne sytuacje do zdobycia goli. Obrona też zagrała super w tej połowie (zagraliśmy na 0 z tyłu), było wielkie zaangażowanie i determinacja. Chłopaki chwilami dosłownie i w przenośni gdy było trzeba „jeździli na d...”, aby drużyna nie traciła goli. Znów jednak nie zdobywamy bramek (choć w sumie gol dla nas padł ale nie został uznany-to jednak zostawię na koniec jako anegdotę...). Zagraliśmy bez bojaźni i z dużą chęcią na osiągnięcie awansu do finału. Przez to głowy możemy trzymać wysoko, choć niedosyt i żal pozostał.

Pięknie wszystkim dziękuję, za powyższy mecz jak i za całe rozgrywki. Przyszło do naszego zespołu kilku solidnych chłopaków i to zrobiło różnicę. Progres w naszej grze był widoczny i cieszył. W niektórych meczach się nie udawało punktować, ale żadnego spotkania nie oddaliśmy bez walki. Dzięki

Meczem z Arką zakończyliśmy oficjalne rozgrywki, zarówno ligowe jak i pucharowe. Pozostają orliki i ewentualne sparingi – choć tych ostatnio jak na lekarstwo...

Anegdota, czyli coś dla udających się na kurs sędziowski....

Opisywaną sytuację potraktujmy jako anegdotę, chociaż jak się gra mecz emocje są zupełnie inne. W końcówce ww. meczu miała miejsce sytuacja niczym z pytań dla osób zdających egzamin na sędziego. Otóż jeden z zawodników Arki wybił piłkę (akcja na połowie Arki), a ta jawnie zmierzała na aut. Pech chciał, że piłka zmierzała w miejsce gdzie za linią znajdowali się rezerwowi rywali. Piłka wolno zmierzała za linię, nasz zawodnik biegł żeby wyrzucić piłkę z autu, ale... jeden ze wspomnianych zawodników rezerwowych chciał być pomocny i „podał” ją w kierunku zawodnika Ruszczy. Był tylko jeden problem, piłka nie opuściła boiska, i co? Nasz zawodnik widząc, że piłka nie opuściła boiska i dodatkowo nie słysząc  gwizdka, grał dalej-była mała konsternacja w przeciwnej drużynie (pewnie i w naszej też). W efekcie nasz zawodnik wbiegł w pole karne i mimo interwencji obrońców i bramkarza strzelił gola. Na tym powinno zakończyć się pytanie dla egzaminowanego sędziego. Co teraz zrobić? Napiszę co zrobił sędzia: podyktował aut dla Ruszczy Antycypował (potocznie gdybał, przewidywał), że gdyby nie zawodnik to piłka wyszłaby na aut. Przy podobnej interpretacji jeśli obrońca zatrzyma piłkę ręką na linii bramkowej to sędzia uznaje gola lub jeśli piłka trafi w chorągiewkę i zostanie w boisku to sędzie wskaże na rzut rożny itp. Sędzia poczuł po chwili pismo nosem i powiedział, że rzeczywiście są podobne szczególne sytuacje w przepisach-decyzji jednak nie zmienił, komentując jeszcze, że ten gol i tak nic nam nie daje... Tym samym potwierdził nie tylko swoją ignorancję ale także to, że nie wiedział jaki sędziuje mecz. Był to przecież mecz pucharowy i przy golu na 2-3 i ok. dwóch minutach do końca można było jeszcze o coś walczyć (remis nie kończyłby spotkania).

Cóż niestety sędzia w powyższej sytuacji zrobił z naszych rozgrywek ligę podwórkową gdzie przepisy o grze w piłkę istnieją, ale tylko te podstawowe (co najwyżej). Miałem napisać zdanie o poziomie sędziowania w tym sezonie,m ale to zostawimy na spotkanie zarządu ligi. Mam nadzieje, że ciekawa była powyższa opowieść


14.09.2015
Było niezłe spotkanie, ale punkty pojechały do Borku

Ruszcza-Borek Fałęcki 1-2 (0-0)
Gol dla Ruszczy: M. Łochański
Ruszcza skład: I. Makocki-T. Urban, K. Grabiec, K. Sendor, K. Drozd, K. Moryc, R. Ciura, P. Miernik, M. Łochański, P. Bętkowski, M. Nowak, A. Mikulski, S. Zięba


Miało być Partidazo w meczu Ruszczy z Borkiem i było. Drużyny stworzyły niezłe widowisko, choć liczyliśmy na korzystny rezultat.
Do boju ruszyliśmy w możliwie mocnym składzie-wyjściowy skład jak i reszta kadry podjęła walkę, z było nie było Mistrzami Ligi. Pierwsza połowa, jak wskazuje wynik, to walka na całej długości boiska. Przestojów w grze praktycznie nie było, choć obie drużyny myślały bardziej o tym aby nie stracić gola- plan jak widać udało się zrealizować. Sytuacji bramkowych w tej części meczu było niewiele, trzeba jednak przyznać, że rywale mieli ich więcej. W naszej bramce na posterunku był Irek Makocki, który dał pokaz swoich możliwości w kilku sytuacjach. Pierwsza część na zero z tyłu, więc gra defensywna był skuteczna. Trzeba było tylko popracować nad strzelaniem bramek...
W drugiej połowie doczekaliśmy się goli. Pierwsze groźne akcje miała Ruszcza. Jedną z nich na gola zamienił Michał Łochański, który wykończył akcję Karola Moryca i Krzyśka Drozda (który ostatecznie asystował, nie wiem-obaj w tej akcji dotykali piłkę   Niestety ww. dwóch "asystentów" wezwała "nocka" i to na moment doprowadziło do pewnej dekoncentracji. Jej efektem był utracony gol w dość kuriozalnych okolicznościach. Mecz rozpoczął się od nowa. Gra była wyrównana, ostatecznie to Borek jednak przechylił szalę na swoją korzyść. Ruszcza podejmowała próby odrabiania wyniku, ale widać punkty nie były nam pisane.
Nie mamy się czego wstydzić po tym meczu, pozostaje jednak sportowa złość, bo szansa na dobry rezultat była. Mecz pod względem wyniku mógł się ułożyć różnie. Żałować trzeba, że akcje ofensywne i strzały oddawane na bramkę rywali nie znajdowały drogi do siatki. Dziękuję wszystkim za liczny udział w meczu (zapracowanym w nocy zwłaszcza) i walkę, co w ostatnich meczach jest widoczne i przynosi efekty. Statystyka pokazuje, że zagramy w półfinale i chyba wiemy, z którego miejsca wyjdziemy z grupy i z kim zagramy Ale nie zapeszajmy

10.09.2015
Pewna wygrana, choć wynik powinien być dużo wyższy


Ruszcza-Więcławice 5-2 (2-0)

Gole Ruszcza:
K. Moryc 2x, M. Łochański, S. Zięba, R. Ciura
Ruszcza skład: I. Makocki-T. Urban, M. Nowak, K. Sendor, K. Moryc, P. Miernik, S. Zięba, M. Łochański, P. Bętkowski, G. Kawula, A. Mikulski, R. Ciura

Przed meczem pewnie każdy myślał, że w meczu z Więcławicami będzie łatwa, wysoka wygrana i.... prawie była
Pierwsza połowa od początku pokazała kto w tym meczu będzie "rozdawał karty". Pierwsze akcje ofensywne Ruszczy i doskonałe okazje strzeleckie, które jednak pozostały niewykorzystane. "Co się odwlecze to nie uciecze". Nasz upór został nagrodzony golem Michała Łochańskiego, który sfinalizował podanie Sebastiana Zięby. Ruszcza
nadal grała z polotem i prowadziła 2-0, po golu Sebastiana Zięby (kto asystował nie będę pisał). Akcji bramkowych mieliśmy jeszcze kilka (jak nie więcej), piłka dobrze "chodziła, ale gole nie wpadały - bronił bramkarz (czy raczej strzelaliśmy w niego) lub piłka przechodziła obok słupka lub go obijała. Z "lekkich" obliczeń to chyba każdy z ofensywnych piłkarzy mógł w tym meczu ustrzelić hattrica. Rywale w pierwszej połowie poważnie nam nie zagrozili, dobrze układała się współpraca pomiędzy formacjami.

Druga połowa to znów bezdyskusyjna przewaga Ruszczy. Potrzeba było znów kilku doskonałych okazji aby zdobyć gola. Udało się oczywiście, za sprawą Karola Moryca, który zdobył bramkę po podaniu Michała Łochańskiego. Już teraz warto napisać, że Karol grał w tym meczu na środku pomocy i był w gazie - dużo akcji z jego udziałem i reszty ofensywnych graczy Ruszczy, siejących popłoch u rywali. Szło chyba aż za dobrze, bo jak w wielu meczach musieliśmy sobie zgotować niepotrzebne emocje. Nasza przewaga w grze, wszystko układa się dobrze, a tu nagle rozprężenie niczym w meczu Polaków z Gibraltarem. Tylko, że wtedy nasza reprezentacja prowadziła 8-0. Było 3-0 dla nas, a po dwóch akcjach rywali zrobiło się 3-2. Jednak bez nerwów, małe roszady w składzie i szybkie dwa gole dla Ruszczy, bez odpowiedzi rywali. Bramki zdobyli: Karol Moryc (na 4-2) - kto asystował nie będę pisał oraz Rafał Ciura - kto asystował również nie będę pisał.
Mecz zakończony wynikiem 5-2 i był to najmniejszy wymiar kary. Szkoda jednak, że nie postrzelaliśmy sobie więcej, bo wiemy dobrze, że kanonada strzałów po naszych dobrych akcjach trwała prawie przez cały mecz. Mając na uwadze klasę rywala, to mimo wszystko dobrze to wyglądało. Potrzeba tylko koncentrcji, nie tylko obrony, ale zwłaszcza formacji ofensywnej, aby nie tracić głupich i niepotrzebnych goli. Walczymy dalej, przed nami mecz z Borkiem.



LIGA 2015
03.09.2015
           Na koniec Ligi, porażka z Borkiem
      
Ruszcza-Borek Fałęcki 4-6 (1-1)
Gole dla Ruszczy: Rafał Ciura 2x, K. Grabiec, K. Sendor
Ruszcza skład: I. Makocki-T.Urban, K. Grabiec, K. Sendor, K. Drozd, P. Miernik, R. Ciura, M. Łochański, A. Mikulski, M. Nowak, G. Kawula, P. Bętkowski

Z uwagi na wyniki meczów ostatniej kolejki, rozegranych przed naszym spotkaniem, wydawać się mogło, że obie drużyny, grając jedynie o prestiż, nie stworzą widowiska. Nic bardziej mylnego.
W pierwszą połowę lepiej weszli rywale, oddając więcej strzałów i posiadając przewagę optyczną. Długo defensywna gra naszego zespołu była na tyle skuteczna, że groźne ataki Borku nie kończyły się golem. Niestety jedno niezdecydowanie w obronie i tracimy gola. Na szczęście w miarę upływu czasu i Ruszcza tworzyła groźne akcje, które kończyliśmy strzałami. Gol wyrównujacy padł po rzucie wolnym podyktowanym za faul na Krzyśku Droździe, będącym w indywidualnej akcji. Do piłki podszedł Krzysiek Grabiec, który strzałem z dystansu zmieścił piłkę pod poprzeczką. Do przerwy wynik remisowy.
Początek drugiej połowy należał do Ruszczy, której wreszcie zaczęły się układać akcje kombinacyjne, w których brylowali Rafał Ciura i Krzysiek Drozd, wspomagani przez resztę ekipy. Dobre wejścia z obrony miał Adam Mikulski. Niestety nasza gra i ostrzeliwanie bramki rywali było nieskuteczne (nawet przy grze w przewadze), a rywale skarcili nas po stałym fragmencie gry-było 1-2. Ruszcza zareagowała w prawidłowy sposób i po golu Rafała Ciury doprowadziliśmy do remisu. Długo ten stan rzeczy nie trwał bo rywale znów nas zaskoczyli (2-3). Wtedy nasza drużyna się odkryła, próbując doprowadzić do remisu. To pozwalało Borkowi na niestety skuteczne kontry. Rywale mieli już poźniej, do końca meczu, dwa gole przewagi. Bramki dla Ruszczy zdobyli jeszcze:
- Rafał Ciura-zamykając akcję, po dobrym wyprowadzeniu piłki od środka boiska przez Krzyśka Drozda i asyście Krzyśka Sendora,
- Krzysiek Sendor-półwolejem, po asyście Rafała Ciury i przytomnym zagraniu w polu karnym.
Po słabszej pierwszej połowie, w drugiej udało się nam na tyle poukładać grę, że dzięki zespołowej grze i indywidualnością mogliśmy walczyć jak równy z równym. Jak zawsze szkoda niewykorzystanych sytuacji, bo gole trzymałyby nas w grze o punkty do końca. Trzeba się jednak cieszyć z tego co zaprezentowaliśmy - chodzi oczywiście głównie o drugą połowę. Choć patrząc na wynik pierwszej połowy (zremisowanej) to mimo dominacji optycznej Borku, przyniosła im tylko jednego gola i to po naszym błędzie indywidualnym - gra zespołowa była skuteczna, trzeba to docenić. Dziękuję wszystkim, którzy walczyli w barwach Ruszczy w Lidze. Przed nami rozgrywki o Puchar Ligi.

25.06.2015
Dobry mecz, ale wygrać się nie udało
Borek Fałęcki mistrzem Ligi 2015


Ruszcza-Teatralne 2-5 (1-1)
Gole dla Ruszczy: R. Ciura 2x

Ruszcza skład: I. Makocki-T. Urban, K. Grabiec, K. Sendor, R. Ciura, P. Miernik, K. Moryc, S. Zięba, P. Bętkowski, M. Nowak, M. Łochański
 
      Miałem rozpocząć cytatem z "Wesela" Wyspiańskiego, ale z uwagi na to, że u nas w drużynie sami szlachetnie urodzeni, to napisze tak...   Mecz z NSPJ był z gatunku tych super ważnych-ze względu na układ tabeli nie tylko dla zainteresowanych zespołów. Ruszcza zdobywając 3 punkty miała szanse na mistrzostwo i pewne miejsce na podium. Dawno tak nie było, ale dzięki dobrej grze w poprzednich meczach, teraz  wszystko zależało od nas. A jak było...
Pierwsza połowa to sporo szachów z obydwu stron. Spokojnie rozgrywane akcje, bardziej myślenie o tym aby nie tracić goli. W związku  z powyższym akcji bramkowych mniej niż zwykle. Cała nasza drużyna była skoncentrowana, formacje dobrze sobie pomagały. Na prowadzenie Ruszczę wyprowadził Rafał Ciura, który minął paru rywali i zmieścił piłkę przy słupku. Po tym golu gra dalej spokojna i w miarę rozważna, "W miarę" gdyż rywale strzelają nam przypadkową bramkę i nieoczekiwanie mieliśmy remis. Na szczęście nas to nie załamało i nadal graliśmy spokojnie, to co mogliśmy.
W drugiej połowie staraliśmy się nadal grać w taki sposób aby utrzymać korzystny rezultat, a nawet wygrać. Rywale niestety mieli podobny plan i niestety byli skuteczniejsi. Wynik remisowy utrzymywał się do ok. 60 minuty gry. Gdy NSPJ zdobyło gola na 1-2, nie było u nas podłamki, staraliśmy grać swoje. Podobnie było gdy rywale podwyższyli na 1-3. Ruszcza szybko odpowiedziała golem kontaktowym na 2-3 autorstwa Rafała Ciury, który umordował się w tym meczu, szarpiąc w akcjach ofensywnych. Było ciekawie, niestety kolejny błąd indywidualny i rywale odskoczyli na dwa gole. Nawet wtedy staraliśmy się coś szarpać ale to rywale mieli więcej atutów w tym meczu. Ostatni gol dla NSPJ padł po rzucie karnym.
Co można napisać po takim meczu, chyba jedynie: szkoda. Skład mieliśmy niezły, choć zabrakło paru kluczowych graczy. Dobrze walczyła z przodu nasza młodzież, było kilka naprawdę fajnych akcji indywidualnych. W obronie przez długi czas też nam to nieźle wychodziło. Dlatego mimo niedosytu i lekkiej załamki z wyniku końcowego to możemy głowy mieć uniesiono wysoko. Dziękuję wszystkim za walkę i profesjonalne podejście do meczu.
Jak wspomniano na wstępie nasz mecz decydował o układzie tabeli. Przy powyższym rezultacie, z mistrzostwa NLP cieszyć się może Borek Fałęcki - gratulujemy.

 
18.06.2015
Wygrana i fotel wicelidera

Ruszcza-MBP Bulwarowa 6-3 (3-0)
Gole dla Ruszczy: K. Moryc 3x, K. Drozd 2x, T. Urban
Ruszcza skład: I. Makocki-T. Urban, K. Sendor, P. Bętkowski, K. Drozd, P. Miernik, R. Ciura, M. Łochański, S. Zięba, K. Moryc, M. Nowak

Ważny to był mecz, z uwagi na kolejne spotkania i to o co Ruszcza będzie grała w tym sezonie. Wygrana otwierała drzwi do rywalizacji o najwyższe lokaty...
Pierwsza połowa głównie pod  dyktando Ruszczy, choć w końcówce rywale przejęli inicjatywę. Ale od początku... Stopniowo, z upływem minut rusiecka drużyna zdobywała przewagę - dobrze operowaliśmy piłką. Znowu dobrze się to oglądało (do tego jeszcze wrócimy - a co ważne było to efektowne i efektywne. Strzelanie goli rozpoczął Krzysiek Drozd, który po wstrzeleniu piłki z rzutu wolnego przez Michała Łochańskiego, intencjonalnie skierował ją do bramki Kolejne gole były tylko kwestią czasu (zwłaszcza, że sytuacji nie brakowało). Na przerwę schodziliśmy przy prowadzeniu 3-0.
Początek drugiej połowy trochę senny, przez co MBP, grając długimi piłkami, nas postraszyło zdobywając dwa gole, przez swojego najlepszego snajpera. Nasza drużyna po chwili oszołomienia wróciła jednak na właściwe tory i na nowo graliśmy "swoją" piłkę. Ważnego gola w tym okresie gry (na 4-2) zdobył Karol Moryc. Potem nasza gra znów była taka jak chcieliśmy i wynik do końca bezpieczny. Krakowska piłka - ja do ciebie ty do mnie - i skuteczność z przodu, i wszystko było po naszej myśli.
Kolejności wpadania wszystkich goli nie zapamiętałem - to chyba kwestia wieku, ale liczbowo to przedstawiało się następująco: 3 gole Karola Moryca, 2 gole Krzyśka Drozda i 1 bramka Tomka Urbana (ostatni gol meczu) - nasz stoper zdobył ją lewą nogą po "klepce" z Krzyśkiem Drozdem. Co do Krzysia to wszyscy mamy świadomość, że jest to klasa sama w sobie, która podniosła jakość gry zespołu conajmniej o jeden poziom wyżej.
Mecz wygrany, choć znów musieliśmy się trochę podenerwować. Wynik oczywiście jest ważny, ale sama gra przynosiła frajdę-oglądało się to dobrze (tak jak niektóre teledyski z gatunku Disco Polo, gdzie występują niezłe la...  dziewczyny np. Mirage-"Mówiłaś tylko ja i ty" Do podniecania się z naszej gry potrzeba jeszcze troszeczkę... ale idziemy w dobrym kierunku Dziękuję wszystkim za zaangażowanie i dobrą grę.

08.06.2015
Mecz z Arką wygrany walkowerem

Ruszcza-Arka 3-0 (w.)
     W piątek, przed meczem kapitan Arki poinformował naszą Drużynę i Organizatora, że nie zdoła zebrać zespołu na poniedziałkowy mecz z Ruszczą. Po konsultacji zainteresowanych stron z Organizatorem, przyznano walkower dla Ruszczy.

27.05.2015
Ruszcza-Więcławice 7-0
Nowy styl Ruszczy
Ruszcza-Więcławice 5-2 (2-1)
Gole dla Ruszczy: S. Zięba 3x, K. Sendor, P. Bętkowski
Ruszcza skład: I. Makocki-T. Urban, A. Mikulski, K. Sendor, R. Ciura, S. Zięba, K. Moryc, W. Bukowicki, K. Drozd, M. Łochański, P. Miernik, M. Nowak, P. Bętkowski
Rozpoczęliśmy mecz, tak jak poprzednio od wspólnego wyjścia na boisko i od podania sobie rąk.
Po meczu z Bulwarową to był kolejny mecz, którego nie musimy się wstydzić, a wręcz powinniśmy być z niego zadowoleni.
Tak jak było w pierwszym meczu, tak i teraz spotkanie zdominowała Ruszcza. Chyba we wszystkich możliwych  statystykach pomeczowych mieliśmy korzystny wynik. Zdobyliśmy wszystkie gole (bo niestety bramki dla rywale padły po "samobójach"), miażdżąca statystyka posiadania piłki, liczne strzały i w rezultacie świetna gra.
Już początek meczu pokazał, co będziemy grali. Zdominowanie środka boiska pozwoliło na dobrą grę ofensywną i spokojniejszą grę obronną. Ruszcza szybko udokumentowała swoją przewagę dwoma golami Sebastiana Zięby. Później mimo naszej przewagi gole nie chciały wpadać do bramki rywali, stąd chyba pomysł aby rozgrzać naszego bramkarza - po pięknym strzale głową strzeliliśmy gola dla rywali Mimo straconej bramki nasza gra nie ulegała zmianie.
Druga połowa rozpoczęła się od mocnego uderzenia, bo w pierwszej akcji po przerwie Wojtek Bukowicki strzelił w słupek. Trochę trwało oblężenie bramki Więcławic zanim udało się podwyższyć wynik meczu. Po kontrze i wyprowadzeniu piłki przez Wojtka Bukowickiego i Krzyśka Drozda, piłkę otrzymał Krzysiek Sendor (obrońca ), który strzałem z linii pola karnego pokonał bramkarza rywali. Jednak, że lubimy emocje, a nasz bramkarz nie miał za dużo pracy, to postanowiliśmy go znów sprawdzić Niestety kolejny gol dla rywali wbity naszą głową. Dobrze, że szybko odpowiedzieliśmy golem Piotrka Bętkowskiego, który po strzale z dystansu zmieścił piłkę przy słupku. Po tym zdarzeniu wiedzieliśmy już, że wygrana nam nie umknie. Rusieckie strzelanie, zdobywając swojego trzeciego gola w meczu, zdobył Sebastian Zięba.
Przed meczem przyznaję byłem zmęczony, ale gdy wyszedłem na boisko (grając w defensywie) i widziałem co robiliście z "przodu" to serce rosło-aż chciało się być bliżej ofensywy. Ten "hiszpański" styl (nie napiszę przecież barceloński), chciałoby się aby pozostał przy nas na kolejne mecze Ogromny wpływ na powyższe mieli nasi rozgrywający Rafał i Krzysiek, którego witamy w naszej drużynie. Reszta pomocy i napad w osobach Wojtka, Sebastiana, Michała, Mateusza oraz powracających maturzystów
Piotrka i Karola, miał co robić i w co się bawić.
PS Wiem od was, że oczekiwaliście w dniu meczu na "przypominajki esemesowe" o spotkaniu-sorki miałem ciężki dzień i nie miałem na to czasu. Liczę, że wszystkie osoby, które mogły to były, a wszyscy odnaleźli info na stronie Liczę na was w kolejnych meczach.

18.05.2015
Lider nie pozostawił złudzeń


Ruszcza-Borek Fałęcki 1-7 (1-3)
Gol dla Ruszczy: M. Łochański
Ruszcza skład: M. Nowak-T. Urban, D. Mendalski, A. Nowak, K. Sendor, G. Kawula, M. Łochański, S. Zięba, P. Bętkowski, M. Węglarz


Wynik zapewne szokujący... Niestety problemów z tym meczem nie było mało. Pierwszym i najważniejszym to ubytki kadrowe. W tak ważnym meczu zabrakło kilku podstawowych zawodników. Na szczęście udało się ich zastąpić "starą gwardią". Mieliśmy dwóch graczy na zmianie, którzy jednak już przed meczem sygnalizowali kontuzje....
Mecz rozpoczęliśmy kolejny raz poprzez wspólne wyjście na środek boiska i podanie sobie rąk w geście szacunku.
Rywale obiektywnie patrząc zagrali lepiej od nas. Natomiast czy Ruszcza zagrała słabo? Nie. Do chwili, w której były siły i utrzymywanie pozycji boiskowych źle to nie wyglądało. Dosyć dobrze wyglądało wyprowadzenie piłki z własnej połowy (ogólnie gra piłką), gorzej gra obronna. Jedynego gola , jak się okazało honorowego, jeszcze w pierwszej połowie zdobył Michał Łochański. Znów jednak ta nasza skuteczność...., którą jak widzę to chce mi się krzyczeć (z taką determinacją jak dzieciak z teledysku Linkin Park-"From the Inside" - choć tam o coś innego chodziło). Mam jednak tą pozytywną motywację, że mimo trudnych momentów (bo niestety porażki takimi są) są osoby, którym chce się walczyć i grać w piłkę. Wracając jeszcze do meczu, to szkoda, że mimo okazji nie strzeliliśmy więcej goli, bo później wynik wskazany powyżej straszy i boli. Za to dobrze, że dzięki grze defensywnej i broniącemu Mateuszowi, nie straciliśmy więcej goli.
Szkoda, że akurat braki frekwencyjne skupiły się właśnie na ten mecz-cóż zdarza się. Ale dobrze, że był Artek i Darek, a także z kontuzjami Michał i Tomek, a po kontuzji również Sebastian. Dlatego im, i wszystkim pozostałym dziękuje za obecność i grę.

 

13.05.2015
Przegraliśmy z lepszymi


Ruszcza-Teatralne 2-5 (0-3)
Gole dla Ruszczy: M. Łochański, W. Bukowicki
Ruszcza skład: M. Nowak-T. Urban, M. Węglarz, G. Kapcia, G. Kawula, R. Ciura, M. Łochański, W. Bukowicki, P. Bętkowski, K. Grabiec, K. Sendor

     Po ostatnich incydentach, w trosce o dalsze przeprowadzenie rozgrywek, opiekunowie obydwu zespołów przeprowadzili wspólną odprawę z arbitrem, w której wyjaśniono podstawowe zasady gry i ewentualne zabiegi mające na celu utrzymanie poziomu gry w rozgrywkach ligi zwanej "parafialną". Powrócono również do przywitania (przez podanie rąk) rywalizujących drużyn i wspólnego wyjścia na boisko (niestety zostało to niesłusznie zapomniane, a przecież pokazuje wzajemny szacunek).
    Co do meczu to pierwsza połowa ewidentnie nam nie wyszła. Rywale zdominowali to co się działo na boisku. Nie oznacza to, że oddaliśmy pole bez walki. Teatralne zagrało po prostu dojrzalej i skuteczniej, a nam ciężko było się temu przeciwstawić. W rezultacie NSPJ po kilkunastu minutach prowadziło 2-0, dokładając jeszcze przed przerwą trzecią bramkę. My walczyliśmy jak mogliśmy.
W drugiej połowie gra nie ulegała zmianie, choć nasza gra się poprawiła. Gdy rywale doprowadzili do wyniku 4-0 i się trochę cofnęli, wtedy i nasze akcje były coraz groźniejsze. Niestety pierwsze okazje bramkowe oczywiście zmarnowaliśmy. Dopiero na 10 minut przed końcem meczu walcząc o gola honorowego w odstępie może 5 minut, po oblężeniu bramki ryala, zdobywamy dwa gola: pierwszy autorstwa Michała Łochańskiego i Wojtka Bukowickiego. Zrobiło się 2-4. Niestety w ostatniej akcji meczu Teatralne zdobyło jeszcze jednego gola ustalając wynik na 2-5.
Cóż pierwsza połowa słaba, w której cierpieliśmy jak nie pamiętam kiedy. Powodów było kilka, których nie będę opisywał, zostawię to na "odprawę" przed meczem z Borkiem Teatralne było w tym meczu zdecydowanie lepsze i wstydu po meczu przegranym z taką drużyna nie ma. Nie mniej jednak trzeba powrócić do pewnych elementów gry, które wypaliły w meczu z MBP.

 
04.05.2015

Tak grającej Ruszczy chcemy!!!
MBP z problemem

Ruszcza-Bulwarowa 4-0 (2-0)
Gole: W. Bukowicki 2x, M. Łochański, A. Mikulski (k)
Ruszcza skład: M. Nowak-T. Urban, M. Węglarz, G. Kapcia, K. Sendor, R. Ciura, M. Łochański, W. Bukowicki, A. Mikulski, G. Kawula

Raz, że nie miałem czasu wcześniej. a dwa długo się zastanawiałem jak napisać opis meczu aby nie dolewać oliwy do ognia i nie dobijać drużyny MBP...

Po meczu z Arką, Ruszcza rozegrała mecz z liderującym zespołem MBP. Miał to być dla nas trudny sprawdzian, jednak jak się okazało, z różnych przyczyn, był on "cierpieniem" dla rywali.
Pierwsza połowa, jak i cały mecz był rozgrywany pod nasze dyktando. Pomni zeszłego sezonu wiedzieliśmy, że gra rywala opierała się głównie na jednym "zawodniku"- zostało to przeczytane - "bohater" MBP dużo nie pograł, będąc dobrze pilnowanym. Gra Ruszczy mogła się podobać. Spokojnie rozgrywane akcje, pozwalały zdobywać teren i posiadać przewagę. Pierwszy gol to zasługa Michała Łochańskiego, który po indywidualnej akcji zdobył bramkę. Na 2-0 podwyższył Wojtek Bukowicki, co jeszcze bardziej uspokoiło naszą grę. Z "tyłu" było nieźle, dobrze grała defensywa i bronił Mateusz Nowak. Dlatego w ofensywie można było grać swoje.
W drugiej połowie gra się nie zmieniła. Rywale próbowali coś stworzyć, ale ich ataki docierały do "16" - w porównaniu do pierwszej odsłony nie byli tak groźni. A Ruszcza grała swoje, posiadając kolejne sytuacje bramkowe. Na 3-0 strzałem w długi róg podwyższył wynik meczu Wojtek Bukowicki. Po tym trafieniu nasza przewaga była już niepodważalna. Choć minut do końca meczu jeszcze trochę było, to jak się okazało, w ostatniej akcji meczu zdobyliśmy jeszcze rzut karny, który na gola zamienił Adam Mikulski. A rywale (nie wszyscy) niestety nie wytrzymali tego stanu rzeczy. Niepotrzebne przytyki do arbitra w trakcie meczu, skumulowały się po podyktowaniu ww. karnego. Wtedy paru zawodników rywali straciło "lekko" panowanie nad sobą, a zwłaszcza "bohater" z MBP, który naruszając nietykalność sędziego, doprowadził do konsternacji obserwatorów .... Więcej i dokładniej o tym zdarzeniu nie chcę teraz pisać, oczekując na zdecydowaną  reakcję kolegów z MBP - organizatorów NLP (ewentualny dopisek dodam po tym fakcie). Nie mniej jednak tego typu "bohaterom" (choć piłkarsko świetnym) powinno się podziękować, bo liga może tego nie przetrwać...
Wracając do meczu, to dziękuję każdemu z was wszystkich, za dobry mecz i pokazaniu charakteru. Utrzymajmy ten poziom i koncentrację w kolejnych meczach.
Echa powyższego meczu
Oświadczenie Organizatora Ligi MBP

"W związku z zaistniałą sytuacją podczas meczu 3 kolejki PLP MBP- Ruszcza Organizator rozgrywek nakłada karę dyskwalifikacji dla zawodnika MBP Marcina Tekieli w dwóch następnych meczach ligi oraz cały zespół MBP karą minus 30 punktów w klasyfikacji Fair Play. Organizatorzy przepraszają za ten incydent Pana sędziego, drużynę Ruszczy oraz kibiców którzy uczestniczyli w tym wydarzeniu. Mamy nadzieję, że taka sytuacja już nigdy nie powtórzy się na meczach Piłkarskiej Ligi Parafialnej."
(cytat ze strony MBP-08.05.2015 r.)
W związku z tym, że kiedyś wierzyłem w ideę tej ligi, obecnie powstrzymam się od komentarza...



30.04.2015
Zderzenie ze ścianą
Ruszcza-Arka 0-4

Ruszcza skład: I Makocki-T. Urban, M. Węglarz, G. Kapcia, K. Grabiec, D. Bąk, M. Łochański, W. Bukowicki, G. Kawula, M. Fijołek, M. Mroczek, K. Sendor

W drugiej kolejce Ruszczy przyszło się zmierzyć z ubiegłorocznym mistrzem NLP, zespołem Arki Pana. Mecze z Arką w ostatnich latach były zacięte, choć statystycznie to rywale zazwyczaj byli lepsi. Trzeba było walczyć o odwrócenie tych niekorzystnych statystyk.

Pierwsza połowa stała pod znakiem przewagi optycznej rywali, którzy lepiej operowali piłką. Ruszcza w tym okresie gry głównie schowana była w defensywie, rozbijając raz po raz ataki Arki. Staraliśmy się tworzyć akcje w ofensywie, jednak im bliżej bramki rywali tym było trudniej. Mecz trochę się zmienił gdy Arka wyszła na prowadzenie. Od tego momentu rolę się odwróciły, Ruszcza dążąc do wyrównania atakowała większą liczbą zawodników, a Arka grała głównie z kontry (i niestety w drugiej połowie przyniosło im to żniwo). Jeszcze w pierwszej odsłonie mieliśmy kilka dogodnych sytuacji bramkowych, nawet setek – ale nic nie wpadło – skąd my to znamy Pierwsza połowa na 0-1 i potrzeba było kolejnych sytuacji i goli aby myśleć o pozytywnym wyniku.

Jak było wspomniane powyżej w drugiej połowie, przy niekorzystnym wyniku, trzeba było atakować i to bardziej odważnie, za czym poszło odkrycie się w defensywie. Nasze ataki przynosiły korzystne sytuacje, których niestety nie przekuliśmy na bramki. Sytuacje były i przy stanie 0-1, 0-2, 0-3 i nawet 0-4. Gdybając, to zwłaszcza przy „małym wyniku” nasz jeden czy drugi gol dawałby nadzieje na odwrócenie losów meczu. A tak, my nieskuteczni, a Arka w drugiej połowie zdobyła trzy gole (chyba wszystkie po kontrach). Może wynik byłby wyższy ale dobrze bronił Irek i obrońcy w porę interweniowali.

Mecz dosyć ostry, choć oprócz jednej sytuacji, toczony w miarę fair. Sędzia niestety nie do końca panował nad tym co się działo na boisku. Jeśli chodzi o tą „jedną sytuację” to nie chcę się o niej za dużo rozpisywać, ale dla przestrogi warto coś napomknąć. W końcówce spotkania dwie młode głowy z przeciwnych drużyn nie wytrzymały ciśnienia (szkoda bo obydwu dobrze patrzy z oczu i sami pewnie się po fakcie dziwią co zrobili). Jeden coś obraźliwego powiedział (Ruszcza), a drugi (Arka) wziął to niepotrzebnie do siebie kopiąc rywala bez piłki. Sędzia oczywiście nic nie widział i czerwieni nie było. My mamy już złe doświadczenia z tego typu samosądami boiskowymi po meczu z MBP tam nasz zawodnik był agresorem. Dlatego dobrze, że w obu zespołach byli ludzie, którzy uspokoili sytuacje wiedząc, że po meczu, w którym nawet było ostro, trzeba sobie podać ręce i podziękować za grę (ku pamięci są w związku z powyższym stosowne słowa Henryka Reymana, które często są powieszone w szatniach zespołów bardziej profesjonalnych od nas). Miało być krótko....

Wracając do meczu, to przez brak skuteczności nie mogliśmy myśleć o punktach. Dziękuje jednak wam wszystkim, bo nie przeszliśmy obok meczu i na tyle ile mogliśmy ambitnie walczyliśmy. Przed nami kolejne mecze i trzeba walczyć.

 


24.04.2015
Jak Real z Atletico w LM
Ruszcza ze zdecydowaną przewagą, choć wygrana minimalna


Ruszcza-Więcławice 3-2 (2-0)
Gole dla Ruszczy: W. Bukowicki 2x, A. Mikulski
Ruszcza skład: M. Mroczek-T. Urban, G. Kapcia, M. Węglarz, K. Grabiec, D. Bąk, R. Ciura, W. Bukowicki, M. Łochański, A. Mikulski, K. Sendor

      Jak przed rokiem Ruszcza na inaugurację sezonu rozegrała mecz z Więcławicami. Tak jak przed rokiem zdobyliśmy trzy punkty. Wynik nie oddaje tego co się działo na boisku - minimalna wygrana, nerwowa końcówka, choć ładnej gry i sytuacji stuprocentowych nie brakowało.
Pierwsze kilka, kilkanaście minut to ogromna przewaga Ruszczy, która nie wypuszczała rywali z ich połowy. W tym okresie tzw. "setek" było kilka: poprzeczka (już w pierwszej sytuacji), słupek i dobre interwencje bramkarza Więcławic. Udało się zdobyć w tym czasie jednego gola, którego przytomnym strzałem zdobył Wojtek Bukowicki. Później mecz się trochę wyrównał. Rywale mieli dłużej piłkę w posiadaniu, ale sytuacji nie mieli (lub prawie nie mieli). Po okresie wyrównanej gry rusieccy zawodnicy znów wzięli się do odważniejszych ataków. Ukoronowaniem dobrej gry był kolejny gol Wojtka Bukowickiego, który głową wykończył idealne zagranie z "wolnego" Michała Łochańskiego. Do przerwy mimo, naprawdę dogodnych sytuacji Ruszcza prowadziła tylko 2-0. 
Druga połowa rozpoczęła się podobnie jak pierwsza, kolejne ataki i kolejne dobre lub bardzo dobre sytuacje na zdobycie gola. Jest takie powiedzenie, że niewykorzystane sytuacje lubia się mścić. Niestety sprawdziło się to i w tym meczu. Lekko kuriozalna sytuacja, bo rywale grali przez moment bez wykluczonego zawodnika i po stałym fragmencie gry zdobyli gola kontaktowego. Ta sytuacja nas trochę oszołomiła gdyż, mimo paru dobrych sytuacji do zdobycia gola (oczywiście, bez skutecznego wykończenia) to Więcławice doprowadziły do wyrównania. Trochę ręce opadły, przyznaję  , ale cytując jednego trenera, drużyna zareagowała pozytywnie. Końcówka należała do Ruszczy, która okupowała bramkę rywali. Więcławice tylko naprawdę dobrej dyspozycji swojego golkipera mogą zawdzięczać to, że nie było wyniku hokejowego. Ale cóż nas stać było tylko na jednego gola. Jego autorem był Adam Mikulski. Akcja trochę podobna do tej z meczu LM Real-Atletico: szybka akcja i wymiana piłki w polu karnym rywali i Adam niczym "Chicharito", upadając zdobywa gola na 3-2.
W pełni zasłużone zwycięstwo, gdybyśmy zgubili punkty w tym meczu byłoby to niesprawiedliwe - choć historia zna takie przypadki. Jak na pierwszą wspólną gierkę, i kilku nowych graczy, którzy zasilili nasze szeregi to wyglądało to nieźle. Co do "nowych" to jest mi przyjemnie w imieniu DP Ruszcza powitać ich w naszym gronie. Całkiem nowym graczem był w sumie tylko Marek Mroczek, który fajnie zadebiutował w bramce. Wojtek Bukowicki w sumie, z tego co pamiętam debiut w naszej drużynie miał gdy mecze rozgrywaliśmy na Hutniku (teraz liczymy, że będzie "królem strzelców"-choć inni też mają szanse przy tylu sytuacjach , Rafał Ciura zaliczył debiut w Lidze, ale na Orliku jest z nami często.
Podziękowania składam dla załej drużyny. Wygrana cieszy, choć trzeba mieć na uwadze, że przed nami trudniejsze rywalizacje i chciałoby się powiedzieć "kto ma uszy do słuchania, niechaj słucha": popracujmy nad skutecznością to będzie super i spokojnie można będzie kontrolować mecz

 
  Stronę odwiedziło już 87646 odwiedzający (243174 wejścia) osób Copyright : Administratorzy www.ruszczalp.pl.tl  
 
=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=
Drużyna Parafialna Ruszcza*Drużyna Parafialna Ruszcza*Drużyna Parafialna Ruszcza*Drużyna Parafialna Ruszcza*Drużyna Parafialna Ruszcza*Drużyna Parafialna Ruszcza*Drużyna Parafialna Ruszcza*